czwartek, 6 lutego 2014

środa, 22 stycznia 2014

Tysiące sinusoidalnie falujących ekscesów

Nawet nie próbuj zrozumieć monotonni dnia codziennego. Niby opcji wyboru zawsze jest kilka, niby tak - bo przecież jak zmienne bywają losy! Wczoraj byliśmy jeszcze młodzi, co podziało się z tymi wszystkimi ludźmi, których nazwisk muszę szukać w zakamarkach pamięci przedszkolnej, później podstawówkowej? Dali radę?

wtorek, 14 stycznia 2014

poniedziałek, 30 grudnia 2013

good year

Jakże cudowna retrospektywa na łamach mego blogaska! Mimo iż pisanie mam praktycznie za sobą, jakże miło jest wejść tu i zobaczyć jakie rozterki targały mną na przestrzeni ostatnich lat. Niektóre teraz wydają mi się śmieszne; ja sama jawię się sobie jako ktoś obcy. momentami. Wiele nauczyłam się o życiu. Ciągle tak mówię, a w istocie wiem mało, tyle co nic. Targał mną (nadal targa) lęk przed bezpracowiem, chociaż zmieniałam pracę dwa razy - i  to bez dnia przerwy! Rozczarowaniem była praca, o której myślałam, że jest moim życiowym celem - praca w administracji. Ale jak wiadomo rzeczywistość nie jest światem ideału - tym bardziej bolało. W owym centralnym organie administracji rządowej wytrzymałam lekko ponad 9 miesięcy; tęsknię jedynie za współtowarzyszką mej pracy. Dzięki niej odzyskałam wiarę w ludzi, poważnie! Chciałabym być jak Agnieszka, nawet jej to powiedziałam;)
 I tak oto znalazłam się tu gdzie jestem. Widzę ludzi, autentycznych pracoholików, którzy wychodzą z pracy po to tylko, by z kilka godzin znów do niej wrócić. Widzę siebie, a raczej stosik nieprzeczytanych (lub ledwie napoczętych) książek. 
Postanawiam czytać więcej. Ćwiczyć więcej. I przykładać się do angielskiego.


czwartek, 14 listopada 2013

Mogę wszystko

ale tyle jeszcze muszę się nauczyć! I mimo, że filmiki typu znana "trenerka" uważam za raczej sekciarskie, dziś mogę powiedzieć otwarcie - pozytywne myślenie wszystko odmieni! In God I trust. Wszystko, co mam w życiu to nowy apetyt na lepsze jutro. Jak się łatwo domyślasz, bardzo niechętnie to wszystko piszę. Ale wydaje mi się, że muszę. Wiem przecież, że życie o wiele piękniej opisane jest w mojej głowie. Kiedy jednak przychodzi mi napisać kilka zdań wszystko jest takie niedookreślone, a całość nędzna, wręcz śmieszna. Byłoby super nie poprzestać na spokojnym dążeniu ku nicości. Prawda? (takoż od dwóch lat i sześciu miesięcy dokądś zmierzam, tak).

poniedziałek, 11 listopada 2013

Czym dla Ciebie jest niepodległość?

Tęcza spłonęła, czy to było aż tak trudne do przewidzenia? Czy o takim nieinterweniowaniu pisał kiedyś John Stuart Mill: O podstawach i granicach laisser-faire?
Nie dbam o to. Dziś zabawa będzie przednia! Dziś Crystal Fighters, idę poskakać w imię niepodległości.



poniedziałek, 21 października 2013

rozdwojenie jaźni

Kończąc pewien etap doświadczenia zawodowego, gdy wzroku zwrócony jest już z nadzieją w przyszłość, nasuwają się także refleksje czasu minionego. Kadrowa praca u podstaw pozwoliła mi na wyciągnięcie pewnych wniosków.
Zacznę od dokumentów przekładankach pracodawcy najczęściej, czyli od CV i listu motywacyjnego, ściślej: od opatrzenia owych tytułami. Nie rób tego. Widzę całe rzesze bezrefleksyjnych pionków kopiujących internetowe wzory.  Maksymalnie pogrubiony i rozstrzelony napis Curriculum Vitae na środku nie robi dobrego wrażenia. Tym bardziej w liście motywacyjnym nazewnictwo tego typu jest zbędne. Pracodawca się domyśli!
Zdjęcie. Jeśli nie masz w miarę profesjonalnego zdjęcia, opuść.
Adres mailowy. Nikt poważny nie wyśle Ci informacji na adres o nazwie typu: kobieciarz123@..
Na koniec przypadek rozdwojenia jaźni. Ktoś niby szuka pracy, ale ma ze sobą jakąś bliżej niezidentyfikowaną OSOBĘ. 'Za zatrudnieniem mojej osoby przemawia..', 'moją osobą reprezentuję..', 'Jestem osobą pracowitą', .  To poważne schorzenie. Czy warto się tak afiszować?

czwartek, 5 września 2013

powrót po angielsku

Kochanieńcy, wiadomo nie od dziś, iż ludzie w internetach kierują się zbiorowym trendem, rzec by można - modą.  Blogowanie takoż wyszło już z mody. Mogę więc powrócić to dzielenia się bzdurnościami mego życia na łamach tego, jakże niszowego i niepoczytnego, blogaska.

Na początek przedstawię odcinek Perfekcyjnego Gospodarza, mego ulubieńca i idola, Michała Migały.






niedziela, 17 marca 2013

elektryczność / fobia

Jakże pełne napięcia musi być życie elektryków? Żyją oni w nieustannej obawie, że staną się przewodnikiem jakiegoś ładunku. Piszę o tym  nie bez powodu - jest nim, uściślając, ma nowa fobia - strach przed byciem kopniętym. Nie w dupę, nie na szczęście, ale kopniętym prądem. Prawa fizyki są mi raczej mało znane, faktem jest natomiast że ma bliskość w sensie ścisłym z komputerem powoduje pewien rodzaj napięcia (tak to sobie tłumaczę). Początkowo wyglądało to niewinnie - kopała mnie tylko metalowa klamka. Strach przed tym niemiłym wstrząsem spowodował, iż tykałam ją jedynie przez warstwę odzieży. Komicznie było latem - skąpa odzież, krótki rękaw - z konieczności opatentowałam otwieranie drzwi biodrem. Zmiana pracy dawała nadzieję na lepszy byt, a nawet na wyzbycie się fobii.
Nic z tych rzeczy. Korytarze nowego przybytku wysłane są bowiem dywanami. Ich (jak się domyślam) syntetyczna faktura sprawia, iż ładunek niesie się niczym drobne piaski Sahary - odtąd kopie mnie każdy, kto podaje mi dłoń, kopie mnie służbowy laptop, kopie mnie winda i wreszcie kopie mnie.. woda w kranie.
Jak zatem mam bezstresowo myć ręce ?

środa, 9 stycznia 2013

pani z numerem sześć

Mistrz kompromitacji. Lata studiów, zarywanych nocy, złych rzeczy by radzić sobie w złym świecie. To wszytko by mieć swoje 5 minut przed komisją. Mój miliard jest w moim rozumie. Kiedy będę jedym z dziesięciu? Może gdyby było pytanie z kategorii "Dania i napoje"?