Choose life, choose Facebook, Twitter, Instagram and hope that someone, somewhere cares.
Taką mamy rzeczywistość. DiCaprio robi film dokumentalny o globalnym ociepleniu, Legia remisuje z Realem, Taco Hemingway niespodziewanie wypuszcza w nocy całkowicie darmową, nową płytę po to by znać teksty jak kolędy, Danny Boyle szykuje nowy Trainspotting.
To się dzieje.
czwartek, 3 listopada 2016
środa, 23 września 2015
You can make it!
Wróciłam do domu, by zregenerować siły przed kolejnym dniem walki o lepsze jutro. A jutro już czwartek! Jak co dzień mam wrażenie, że nic nie zrobiłam.. Trzeba się wziąć w garść.
Tylko pozornie wszystko się zmienia. Nadal jestem tą samą osobą - bez z wiary w siebie na odpowiednim poziomie. Bez pewności, że przecież jestem zajebista! Mam najukochańszego męża, mam mieszkanie, pracuję na własny rachunek. Mam wzrok człowieka ufnie patrzącego w przyszłość? Muszę!
Tylko pozornie wszystko się zmienia. Nadal jestem tą samą osobą - bez z wiary w siebie na odpowiednim poziomie. Bez pewności, że przecież jestem zajebista! Mam najukochańszego męża, mam mieszkanie, pracuję na własny rachunek. Mam wzrok człowieka ufnie patrzącego w przyszłość? Muszę!
sobota, 14 lutego 2015
Z własnej Woli
Tak oto Wola stała się faktem. Śniadania z widokiem na ukochany Park Moczydło! Nowe miejsce plus niebawem nowa praca - rok wielkich zmian? Oby nie zbyt dużych, bo jak powszechnie wiadomo przy jednoczesnej zmianie wielu czynników istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że coś się przysłowiowo spierdoli..
środa, 1 października 2014
czwartek, 31 lipca 2014
letnie radości
Kapitał energi mam na wykończeniu. Być może chodzi o energię zawodową, bo na ćwiczenia znów zaczęłam chodzić. Podobno mogę bez obciążeń. Mamy środek lata, ciepłe wieczony i wiecie co? Nie ma nic bardziej zajebistego, gdy wychodzę ze zdrofitu w taki oto ciepły, letni wieczór, ja cała mokra i zmęczona, zatrzymuję się oderwana od trosk dnia codziennego, a z ust wyrywa mi się pełne radości i optymizmu "ja pierdolę!" ;)
wtorek, 24 czerwca 2014
Działanie, tu i teraz
Zwykłe życie, muszę nazywać rzeczy po imieniu. Tu i teraz, tak właśnie mija mi czas. Dzień znów staje się krótszy - przynajmniej w naturze wszystko sie zgadza. To mniejsza ilość światła, która ogrzeje moje ciało spragnione ciepła. I to jak! Myślami jestem na Moczydle, jest 27 stopni w cieniu. Oczywiście przyjechałam tu rowerem. Mam 26 lat (ok, za miesiąc!) i nie narzekam. Zwykłe życie mi się podoba. Mam spoko pracę, mam gdzie mieszkać, mam co jeść, czasem kupuję książki. Niedługo będę wracać, jeszcze chwilę poleżę w cieple mej wyobraźni. W niej mam 26 lat i nie mam zwyrodnienia kolana.
poniedziałek, 2 czerwca 2014
dupochron
Znamiennym zagadnieniem jest odpowiedzialność. A może nawet współpraca? A współpraca i odpowiedzialność w pracy - oksymoron? Na garnuszku państwa było inaczej. Zaiste także, a nawet bardziej! trzeba było wszystko dokumentować, kopiować, zbierać podpisy, zgody, zatwierdzenia, etc., etc.
Niestety ciągle muszę uczyć się walki o swoje.
I dupochron na wszystko!
Bez sentymentów
Każdy może dziś napisać książkę. Jesteś celebrytą-alkoholikiem, sprzątasz dom w szpilkach, jadasz na śniadanie musli za 40 zł - napisz o tym. Tylko po co? Pełna podziwu obserwuję zalewający nas książkowy przemysł głupoty. Jest popyt? Najpewniej, ale najgorsze w tym zalewie przeciętności jest to, że pozycje naprwdę godne uwagi są pomijane.
Wiedziona ciekawością, ale też poleceniami książki - tudzież autorki, sięgnęłam po twórczość Alex Kavy (Dotyk zła). Jedno trzeba przyznać - lektura wciągająca, napisana przystępnym językiem. Bardzo przystępnym - próżno szukać bardziej rozbudowanych form stylistycznych. W prostocie tkwi sukces? Możliwe. Niestety to kolejne naprawdę nic nie wnoszące czytadło. Raczej nie sięgnę po kolejną.
Zaiste, każdy może pisać. Utrata pracy jak widać też może być pretekstem. Znasz kogoś, kogo właśnie wylali? Już wiesz, co mu sprezentować. Świetnie wydana, wydrukowana bez grama czarnego tuszu książka Wojciecha Albińskiego Jak czuć się dobrze gdy Cię wywalą. Część wizualna jak najbardziej na propsie, treść, no cóż, nigdy nie miałam złudzień kim (czym) jest dzisiejszy pracownik.
Sentymenty nie istnieją.
Sentymenty nie istnieją.
piątek, 30 maja 2014
Bardzo dobrze, iż wybory do PE juz za nami. Bagno polskiej polityki nie jest moim ulubionym tematem, toteż cieszę się ogromnie, że wybrańcy narodu bedą urzędować za nasze pieniądze gdzie indziej. Oczywiście nie wszyscy mieli tyle szczęścia, by załapać się na unijne stołki, ale jak to mówią - raz na wozie, raz pod wzmacniaczem - czyli ciekawe, co nam teraz zagrają.
środa, 19 marca 2014
Naucz mnie czegoś
Nie zawsze nowe technologie przychodzą nam z pomocą, a jeśli chodzi o czas? Zjawisko to jest niepojęte. Rację chyba miał Mannowski Hans Castrop, choć rację jego spostrzeżeniom przyznać jest naprwadę i wyjątkowo ciężko.Cieszę się wiec zawsze, gdy w mej czasoprzestrzeni pojawia się coś lub (zazwyczaj) ktoś dający lekcję dystansu do siebie.
czwartek, 6 lutego 2014
pokolenie fejsbuka
"weź stawiaj emotki bo mam wrażenie że jesteś na mnie zła, ok? "
sorry, takie mamy czasy.
sorry, takie mamy czasy.
środa, 22 stycznia 2014
Tysiące sinusoidalnie falujących ekscesów
Nawet nie próbuj zrozumieć monotonni dnia codziennego. Niby opcji wyboru zawsze jest kilka, niby tak - bo przecież jak zmienne bywają losy! Wczoraj byliśmy jeszcze młodzi, co podziało się z tymi wszystkimi ludźmi, których nazwisk muszę szukać w zakamarkach pamięci przedszkolnej, później podstawówkowej? Dali radę?
wtorek, 14 stycznia 2014
In my heart I believe
I'm strong, I'm confident, successful, Full of love and... yes... yes - I'm beauliful!
poniedziałek, 30 grudnia 2013
good year
Jakże cudowna retrospektywa na łamach mego blogaska! Mimo iż pisanie mam praktycznie za sobą, jakże miło jest wejść tu i zobaczyć jakie rozterki targały mną na przestrzeni ostatnich lat. Niektóre teraz wydają mi się śmieszne; ja sama jawię się sobie jako ktoś obcy. momentami. Wiele nauczyłam się o życiu. Ciągle tak mówię, a w istocie wiem mało, tyle co nic. Targał mną (nadal targa) lęk przed bezpracowiem, chociaż zmieniałam pracę dwa razy - i to bez dnia przerwy! Rozczarowaniem była praca, o której myślałam, że jest moim życiowym celem - praca w administracji. Ale jak wiadomo rzeczywistość nie jest światem ideału - tym bardziej bolało. W owym centralnym organie administracji rządowej wytrzymałam lekko ponad 9 miesięcy; tęsknię jedynie za współtowarzyszką mej pracy. Dzięki niej odzyskałam wiarę w ludzi, poważnie! Chciałabym być jak Agnieszka, nawet jej to powiedziałam;)
I tak oto znalazłam się tu gdzie jestem. Widzę ludzi, autentycznych pracoholików, którzy wychodzą z pracy po to tylko, by z kilka godzin znów do niej wrócić. Widzę siebie, a raczej stosik nieprzeczytanych (lub ledwie napoczętych) książek.
Postanawiam czytać więcej. Ćwiczyć więcej. I przykładać się do angielskiego.
czwartek, 14 listopada 2013
Mogę wszystko
ale tyle jeszcze muszę się nauczyć! I mimo, że filmiki typu znana "trenerka" uważam za raczej sekciarskie, dziś mogę powiedzieć otwarcie - pozytywne myślenie wszystko odmieni! In God I trust. Wszystko, co mam w życiu to nowy apetyt na lepsze jutro. Jak się łatwo domyślasz, bardzo niechętnie to wszystko piszę. Ale wydaje mi się, że muszę. Wiem przecież, że życie o wiele piękniej opisane jest w mojej głowie. Kiedy jednak przychodzi mi napisać kilka zdań wszystko jest takie niedookreślone, a całość nędzna, wręcz śmieszna. Byłoby super nie poprzestać na spokojnym dążeniu ku nicości. Prawda? (takoż od dwóch lat i sześciu miesięcy dokądś zmierzam, tak).
poniedziałek, 11 listopada 2013
Czym dla Ciebie jest niepodległość?
Tęcza spłonęła, czy to było aż tak trudne do przewidzenia? Czy o takim nieinterweniowaniu pisał kiedyś John Stuart Mill: O podstawach i granicach laisser-faire?
Nie dbam o to. Dziś zabawa będzie przednia! Dziś Crystal Fighters, idę poskakać w imię niepodległości.
Nie dbam o to. Dziś zabawa będzie przednia! Dziś Crystal Fighters, idę poskakać w imię niepodległości.
poniedziałek, 21 października 2013
rozdwojenie jaźni
Kończąc pewien etap doświadczenia zawodowego, gdy wzroku zwrócony jest już z nadzieją w przyszłość, nasuwają się także refleksje czasu minionego. Kadrowa praca u podstaw pozwoliła mi na wyciągnięcie pewnych wniosków.
Zacznę od dokumentów przekładankach pracodawcy najczęściej, czyli od CV i listu motywacyjnego, ściślej: od opatrzenia owych tytułami. Nie rób tego. Widzę całe rzesze bezrefleksyjnych pionków kopiujących internetowe wzory. Maksymalnie pogrubiony i rozstrzelony napis Curriculum Vitae na środku nie robi dobrego wrażenia. Tym bardziej w liście motywacyjnym nazewnictwo tego typu jest zbędne. Pracodawca się domyśli!
Zdjęcie. Jeśli nie masz w miarę profesjonalnego zdjęcia, opuść.
Zacznę od dokumentów przekładankach pracodawcy najczęściej, czyli od CV i listu motywacyjnego, ściślej: od opatrzenia owych tytułami. Nie rób tego. Widzę całe rzesze bezrefleksyjnych pionków kopiujących internetowe wzory. Maksymalnie pogrubiony i rozstrzelony napis Curriculum Vitae na środku nie robi dobrego wrażenia. Tym bardziej w liście motywacyjnym nazewnictwo tego typu jest zbędne. Pracodawca się domyśli!
Zdjęcie. Jeśli nie masz w miarę profesjonalnego zdjęcia, opuść.
Adres mailowy. Nikt poważny nie wyśle Ci informacji na adres o nazwie typu: kobieciarz123@..
Na koniec przypadek rozdwojenia jaźni. Ktoś niby szuka pracy, ale ma ze sobą jakąś bliżej niezidentyfikowaną OSOBĘ. 'Za zatrudnieniem mojej osoby przemawia..', 'moją osobą reprezentuję..', 'Jestem osobą pracowitą', . To poważne schorzenie. Czy warto się tak afiszować?
Na koniec przypadek rozdwojenia jaźni. Ktoś niby szuka pracy, ale ma ze sobą jakąś bliżej niezidentyfikowaną OSOBĘ. 'Za zatrudnieniem mojej osoby przemawia..', 'moją osobą reprezentuję..', 'Jestem osobą pracowitą', . To poważne schorzenie. Czy warto się tak afiszować?
czwartek, 5 września 2013
powrót po angielsku
Kochanieńcy, wiadomo nie od dziś, iż ludzie w internetach kierują się zbiorowym trendem, rzec by można - modą. Blogowanie takoż wyszło już z mody. Mogę więc powrócić to dzielenia się bzdurnościami mego życia na łamach tego, jakże niszowego i niepoczytnego, blogaska.
Na początek przedstawię odcinek Perfekcyjnego Gospodarza, mego ulubieńca i idola, Michała Migały.
Na początek przedstawię odcinek Perfekcyjnego Gospodarza, mego ulubieńca i idola, Michała Migały.
niedziela, 17 marca 2013
elektryczność / fobia
Jakże pełne napięcia musi być życie elektryków? Żyją oni w nieustannej obawie, że staną się przewodnikiem jakiegoś ładunku. Piszę o tym nie bez powodu - jest nim, uściślając, ma nowa fobia - strach przed byciem kopniętym. Nie w dupę, nie na szczęście, ale kopniętym prądem. Prawa fizyki są mi raczej mało znane, faktem jest natomiast że ma bliskość w sensie ścisłym z komputerem powoduje pewien rodzaj napięcia (tak to sobie tłumaczę). Początkowo wyglądało to niewinnie - kopała mnie tylko metalowa klamka. Strach przed tym niemiłym wstrząsem spowodował, iż tykałam ją jedynie przez warstwę odzieży. Komicznie było latem - skąpa odzież, krótki rękaw - z konieczności opatentowałam otwieranie drzwi biodrem. Zmiana pracy dawała nadzieję na lepszy byt, a nawet na wyzbycie się fobii.
Nic z tych rzeczy. Korytarze nowego przybytku wysłane są bowiem dywanami. Ich (jak się domyślam) syntetyczna faktura sprawia, iż ładunek niesie się niczym drobne piaski Sahary - odtąd kopie mnie każdy, kto podaje mi dłoń, kopie mnie służbowy laptop, kopie mnie winda i wreszcie kopie mnie.. woda w kranie.
Jak zatem mam bezstresowo myć ręce ?
środa, 9 stycznia 2013
pani z numerem sześć
Mistrz kompromitacji. Lata studiów, zarywanych nocy, złych rzeczy by radzić sobie w złym świecie. To wszytko by mieć swoje 5 minut przed komisją. Mój miliard jest w moim rozumie. Kiedy będę jedym z dziesięciu? Może gdyby było pytanie z kategorii "Dania i napoje"?
Subskrybuj:
Posty (Atom)


