Na początek przedstawię odcinek Perfekcyjnego Gospodarza, mego ulubieńca i idola, Michała Migały.
czwartek, 5 września 2013
powrót po angielsku
Kochanieńcy, wiadomo nie od dziś, iż ludzie w internetach kierują się zbiorowym trendem, rzec by można - modą. Blogowanie takoż wyszło już z mody. Mogę więc powrócić to dzielenia się bzdurnościami mego życia na łamach tego, jakże niszowego i niepoczytnego, blogaska.
Na początek przedstawię odcinek Perfekcyjnego Gospodarza, mego ulubieńca i idola, Michała Migały.
Na początek przedstawię odcinek Perfekcyjnego Gospodarza, mego ulubieńca i idola, Michała Migały.
niedziela, 17 marca 2013
elektryczność / fobia
Jakże pełne napięcia musi być życie elektryków? Żyją oni w nieustannej obawie, że staną się przewodnikiem jakiegoś ładunku. Piszę o tym nie bez powodu - jest nim, uściślając, ma nowa fobia - strach przed byciem kopniętym. Nie w dupę, nie na szczęście, ale kopniętym prądem. Prawa fizyki są mi raczej mało znane, faktem jest natomiast że ma bliskość w sensie ścisłym z komputerem powoduje pewien rodzaj napięcia (tak to sobie tłumaczę). Początkowo wyglądało to niewinnie - kopała mnie tylko metalowa klamka. Strach przed tym niemiłym wstrząsem spowodował, iż tykałam ją jedynie przez warstwę odzieży. Komicznie było latem - skąpa odzież, krótki rękaw - z konieczności opatentowałam otwieranie drzwi biodrem. Zmiana pracy dawała nadzieję na lepszy byt, a nawet na wyzbycie się fobii.
Nic z tych rzeczy. Korytarze nowego przybytku wysłane są bowiem dywanami. Ich (jak się domyślam) syntetyczna faktura sprawia, iż ładunek niesie się niczym drobne piaski Sahary - odtąd kopie mnie każdy, kto podaje mi dłoń, kopie mnie służbowy laptop, kopie mnie winda i wreszcie kopie mnie.. woda w kranie.
Jak zatem mam bezstresowo myć ręce ?
środa, 9 stycznia 2013
pani z numerem sześć
Mistrz kompromitacji. Lata studiów, zarywanych nocy, złych rzeczy by radzić sobie w złym świecie. To wszytko by mieć swoje 5 minut przed komisją. Mój miliard jest w moim rozumie. Kiedy będę jedym z dziesięciu? Może gdyby było pytanie z kategorii "Dania i napoje"?
niedziela, 6 stycznia 2013
Witam was w rzeczywistości
Oby wyjść i już się nie gubić. Wiedzieć więcej, tak! To wszystko robi z nas masowych głupców, a dziś trzeba być mędrcem - jak Trzej Królowie. Nie tylko w 2013, ale zawsze cedźcie ziarno od głupoty.
wtorek, 18 grudnia 2012
Hajs się zgadza
To nie jest kraj dla młodych ludzi. Dyplomem to ja mogę się obecnie podcierać. Chociaż też nie; jest w twardej oprawie.
czwartek, 18 października 2012
przeczytawszy
Cień wiatru. Przeczytałam, bo chciałam poznać przyczynę światowej ekscytacji tym wydawnictwem. Ok, zaczęłam od wydanego w tym roku Więźnia nieba, który zawładną mną do tego stopnia, że udałam się do źródła. Żaden ze mnie literaturoznawca, przeciętny czytelnik raczej - i z tego powodu też pozwolę sobie polecić Zafona, zachęcić do poznania. Ubawiłam się, wzruszyłam, nie mogłam się oderwać, a co najważniejsze - wyzybyłam się choroby lokomocyjnej działającej tylko podczas powrotu z pracy. Czytam bowiem, głównie z braku czasu, przeważnie w autobusach. Bardzo się wciągnęłam, błyskotliwy styl jaki serwuje nam Zafon wielce mi odpowiada.
I jeszcze jedno w sprawie książek. Gdzie kupować dużo za niewiele? Antykwariaty, allegro - można tak, choć osobiście nie kupuję przez internet - jestem bowiem tradycjonalistą. Odkąd nie dysponuję już zniżką pracowniczą do MiTo, obkupuję się tanimi książkami nabytymi na Chmielnej (http://dedalus.pl/) - nie ma tam nowości, ale można nadrobić zaległości czytelnicze. Dla przykładu wspominiany Cień Wiatru można dostać za 15 zł.
wtorek, 2 października 2012
miraże, wojaże, uciechy.
Immatrykulacja, a w głowie kolacja. Gaudeamus. Przyszłe rekiny biznesu w maturalnych garniakach. Tworzą zagubienie, panikują. To dlatego przez pięć lat skutecznie unikałam ( i słusznie) takich eventów. Plany sauny przekreślone. Ale za to scrabble z mistrzem słowa wymyślonego. Czy może być coś lepszego? Ćis.
poniedziałek, 1 października 2012
poty, mięśnie, kondycja, fitnessy
Podobnież jak nie mogę wyobrazić sobie życia bez książek (czytania jak i posiadania, a wiadomo, że już samo posiadanie jest formą czytania), nie mogę wyobrazić sobie życia pozbawionego sportu. Dziś zaryzykowałam tezę, że gotowa jestem rzucić szkołę, bo nie mam czasu na siłkę. Poty, mięśnie, kondycja, samopoczucie, a w nagrodę sauna - uwierzcie, można się uzależnić. Szczególnie jeśli jest się fanem, zagorzałym i zaprzysięgłym wielbicielem słodyczy wszelakiej, rurek kakaowych z biedronki w szczególności ( cóż za dar niebios!), lub też wypieków własnoręcznych, dla przykładu ciasteczek owsianych (zamieczszę stosowne noty) - jeśli więc bez tych dobrodziejstw podniebienia żyć się nie da, a chce się by życie było kształtne, smukłe i bez nadmiaru tkanki - ćwiczyć należy! Ćwiczeniom należy oddawać się ochoczo. Codziennie!
środa, 19 września 2012
kształt pretensji
Chciałabym być dziś ostańcem polodowcowym, który tkwi sam jak palec na bezgranicznym pustkowiu. Tak właśnie. Nie musi się do nikogo odzywać. Jakkolwiek psychodeliczne by to nie było, niektórzy przejawiają chęć sporadycznego osiągania takiego stanu. Tym częściej, im więcej w ich otoczeniu ludzi-marud. Ludzi, którym nie przyświeca słynna myśl Monty Pythona "Always look on the bright side of life" i swym narzekaniem potrafią zatruć nawet fajnie zapowiadający się dzień. Rozumiem, że można narzekać na pogodę/politykę/pracę itp., ale żeby narzekać na wyjątkowo ciepły i słoneczny wrześniowy poranek?! Żeby każde wypowiadane zdanie przybierało kaształt pretensji? Litości.. Jak funkcjonować w takim środowisku?
poniedziałek, 3 września 2012
poniedziałek, tylko spokojnie!
Dziś z rana, tak na dzień dobry 85 maili do ogarnięcia. Myślę sobie OK, jeszcze tylko wtorek, środa, czwartek i piątek..
Subskrybuj:
Posty (Atom)
