piątek, 19 marca 2010

wiosna

Jaki niebagatelny wpływ na samopoczucie ma zmiana frontu atmosferycznego na ciepły! Nozdrza rejestrują je jako zwiastuny wiosny. Pierwsze ptaki miałam ( wysoce wątpliwą) przyjemność już zaobserwować, a dziś poczułam zapach kwiatów. Choć bardziej prawdopodobne, że ktoś przesadził z perfumami..
A więc ogłaszam wiosnę. Można się lżej ubrać, można wcześniej wstać, można tyle rzeczy, chociażby można się integrować - co akurat wzbudza we mnie poniekąd skłonności autystyczne, no mniejsza.

Jakże ta natura jest przewrotna! Już myślisz, że życie nigdy nie potraktuje cię przyzwoicie i raptem mamy wiosnę. Znów masz ochotę jeść płatki z mlekiem, albo przynajmniej ćwiczyć się w sztuce omleta. Wiosna: autobusy się już prawie nie spóźniają, przechodnie się uśmiechają i wreszcie można bez krępacji założyć okulary przeciwsłoneczne. Ah! Prawie że czuje się w powietrzu ten mistycyzm, tą dobitną aurę metafizycznego bytu (cokolwiek by to oznaczało), aż chce się wyjść na ulicę i jak w bollywoodzkim filmie, zatańczyć!

1 komentarz:

Chcesz coś dodać? Śmiało! Wyraź się umiejętnie i nie zapomnij się podpisać. Miłego dnia.